środa, 14 grudnia 2011

Umierające miasto?

   - Jesteś z dziury, która umiera - powiedział parę lat temu pewien mój znajomy. - W twoim mieście ubywa mieszkańców, ucieka z niego młodzież i wkrótce zostaną sami emeryci.
   Kiedy to mówił Siedlce nie wyglądały jeszcze tak dobrze, jak teraz. Nie było w nich tych wszystkich domów towarowych, podświetlonych kościołów, nowych chodników i latarń. Ale jedna rzecz była ta sama - brak pracy dla młodzieży. I można było chwalić się, że w siedleckiej uczelni studiuje 10 tys. osób, ale cóż z tego, skoro było oczywiste, że prawie wszystkie stąd wyjadą. Nikt nie bada ilu absolwentów obecnego uniwersytetu ucieka z miasta z tytułem mgr. Nikt też nie bada ilu absolwentów liceów pozostaje w mieście i zakłada rodziny. Przypuszczam, że zostaje tylko garstka. 
   W ich miejsce przybywają młodzi mieszkańcy okolicznych wsi, łapią się byle jakiej pracy i korzystając z pomocy rodziców/teściów kupują mieszkania w blokach. Ta imigracja trwa nieprzerwanie od dziesiątków lat, ale w ostatnich mocno się nasiliła. To dlatego - chociaż mieszkam w Siedlcach pół wieku - na ulicy rzadko spotykam znajomych. Prawie wszyscy wyjechali, lecz chyba zostali przez kogoś zastąpieni skoro te ulice nie są puste?
   No, nie wiem, bo pomimo nieustannej imigracji miasto nie może przesunąć się poza demograficzny punkt krytyczny i osiągnąć wreszcie 100 tyś. mieszkańców. Dzisiaj nie liczy nawet 80. tyś., czyli tkwi w zastoju demograficznym od lat. I chyba będzie tak nadal, gdyż dzieci tych, którzy tu się sprowdzili też kończą studia i wyjeżdżają. Co roku ucieka także przynajmniej 200 rodzin do pobliskiej gminy (takie mam informacje).
   Jaka jest w takim razie przyszłość Siedlec? Wszystko wskazuje na to, że nijaka. Pomimo, że władze  przygotowały infrastrukturę pod budownictwo, wyremontowały obiekty kultury i łożą na kulturalne inicjatywy, myślą też o nowych, pięknie zaprojektowanych i zagospodarowanych osiedlach, dbają o przedszkola, żłobki i szkoły. To wszystko nie zatrzyma jednak ucieczki młodych, któym brakuje dobrze  płatnej pracy. Taką pracę mogą dostać w Warszawie i dlatego Warszawa wsysa ich jak odkurzacz.
   Sensownym wyjściem byłoby pełne zagospodarowanie terenów przemysłowch, w dodatku będących strefą bezcłową. Sensownym wyjściem byłoby również nawiązanie handlowej współpracy z przedsiębiorcami  z miast partnerskich, której na razie nie widać. Dziwi mnie to, że nasi przedsiębiorcy dotychczas o tym nie pomyśleli.
   A jednak mój znajomy nie miał racji - Siedlce wcale nie umierają. Nawet rozwijają się, i to szybko. Ale przyznajmy, że ten rozwój zawdzięczamy przede wszystkim mieszkańcom okolicznych wsi, którzy robią u nas zakupy i prowadzą interesy. Można się o tym łatwo przekonać czytając samochodowe tablice rejestracyjne na ulicach. Tych z napisem WSI jest znacznie więcej, niż tych z napisem WS. Zobaczcie sami.  

 
 

4 komentarze:

  1. Czyli wszystko zależy od buraków?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nikt nie ma pomysłu na miasto, nie wiadomo co z nim zrobić. Nie słyszałem, żeby władze opracowały sensową długoterminową strategię rozwoju. Jakos to będzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś jest na rzeczy. Ale może o czymś nie wiemy?

      Usuń
    2. Siedlce jest miastem dla bogaczy bo zwykły kowalski niema tu miejsca przedewszystkim brak tutaj pracy i perspektyw na godne życie mieszkam tu prawie 30 lat i widzę co się dzieje poco tyle kościołów bo jest ich 12 niema żadnych zakładów pracy które mogły by zatrudnić ludzi Mostostal lada chwila może upadnąć i został Drosed w którym ludzi traktuje się jak tania siła robocza i popychadło na świecie żle się dzieje bo do żłoba dopuścili Tuska który wyprzeda całą Polskę to co Unia da trzeba będzie oddać z nawiązką więc trudne czasy nadchodzą apropo Siedlec jeżeli nic się nie zmieni to nadal będzie bieda nawet Caritas jurz jest zamknięty dla ubogich ale i tak karmią biedaków ochłapami którymi nawet pies niechce powąchać .

      Usuń

Co o tym myślisz?